Test wyzwalaczy radiowych lamp błyskowych - Pixel King do Canon e-TTL II

Test Pixel King

Pixel King to bezprzewodowy system wyzwalania lamp błyskowych z przenoszeniem automatyki błysku. Następca wyzwalaczy Pixel Knight TR-332 który był pierwszą alternatywą dla Poket Wizarda ale niestety nie pozbawioną wad. Najwyraźniej producent postanowił nie unowocześniać Knighta, tylko skonstruować coś zupełnie nowego.

Wyzwalaczy Pixel Knight nie miałem okazji sprawdzić w praktyce, Pocket Wizarda też nie, więc testu porównawczego nie będzie.  Niemniej z dużym zaciekawieniem zabrałem się za testowanie najbardziej wypasionych wyzwalaczy od Pixela. Czy „Król” pokona „Rycerza” ?

 Zawartość zestawu

Do dyspozycji miałem zestawy: nadajnik + odbiornik oraz dodatkowy odbiornik. Zawartość obu pudełek jest zbliżona.

  • Nadajnik
  • Odbiornik
  • Kabel łączący (PC do 3,5mm)
  • kabel łączący (PC do 6,35mm)
  • Przewód USB
  • Podstawka pod lampę/odbiornik
  • Holder do odbiornika
  • 2 zaślepki „gorącej stopki”
  • pokrowiec ochronny
  • Instrukcja użytkownika

Zawartość jest naprawdę imponująca. Dołączony miękki pokrowiec z przegródkami bardzo dobrze chroni sprzęt i zapobiega bałaganowi w torbie/plecaku. Wszystko mamy w jednym miejscu łącznie z kabelkami. Widać że Pixel nie oszczędzał i docenił klientów którzy postanowili wydać nie mało przecież złotówek na wyzwalacze. No dobra: oszczędził na bateriach ale w obliczy pozostałych dodatków to szczegół, tym bardziej że osobiście używam tylko akumulatorów

Parametry techniczne według producenta

  • Częstotliwość: 2,4 GHz
  • Ilość kanałów: 3 (7 możliwych kombinacji)
  • Liczba grup: 3 (7 możliwych kombinacji)
  • Zasięg: 100m
  • Zasilanie: 2 baterie AA
  • Czas czuwania:  250 godzin odbiornik i 5 lat nadajnik
  • Czas pracy: 100 godzin odbiornik i 120 godzin nadajnik
  • Maksymalny czas synchronizacji: 1/8000
  • Synchronizacji z aparatem: gorąca stopka i gniazdo jack 3,5mm
  • Synchronizacji z lampą: gniazdo pc, gorąca stopka
  • Antena: wbudowana

Budowa

Do wykonania nadajnika nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń. Plastik jest bardzo dobrej jakości, przyjemny w dotyku. Wszystkie elementy, łącznie z przyciskami są doskonale spasowane. Nadajnik jest dość duży, ale w zupełności w niczym to nie przeszkadza. Czasami tylko zwisająca pętelka zawieruszy się gdzieś w okolice oka i wizjera. Wielkość być może podyktowana jest wybranym źródłem zasilania AA czyli popularnymi paluszkami. Jak dla mnie to plus bo garścią eneloopów z torby foto  można zasilić zarówno lampy jak i wyzwalacze. Ewentualnie wystarczy zwiększyć objętość do dwóch garści. Odpada konieczność martwienia się o dodatkowe zestawy AAA/CR2 itp. Z wyglądu urządzenie nieco przypomina Pocket Wizard TT5, ale na pewno nie można stwierdzić że go bezczelnie naśladuje.
Na górnej ściance znajdziemy po 3 diody informujące o wybranych kanałach i grupach, sanki gorącej stopki oraz dwukolorową migającą diodę informującą o trybie w jakim znajduje się urządzenie. Czerwony kolor to tryb czuwania, a niebieska komunikacji. Mimo że nadajnik posiada sanki, to nie służą one do wpięcia lampy jak np. w Piexel Rook. Będzie można w nie wpiąć dodatkowy kontroler N-ETTL (obecnie jeszcze niedostępne) – odpowiednik Pocket Wizard AC3 Zone Controller. Pod spodem metalowa gorąca stopka z pokrętłem do blokady i klapka od baterii na klasyczną „zasuwkę”. Z przodu znajduje się biała dioda do wspomagania AF, a po bokach znajdziemy jeszcze przełącznik on/off, przełączniki do zmiany kanałów i grup, klasyczne gniazdo PC, oraz gniazdo mini-usb do aktualizacji oprogramowania. Aktualne oprogramowanie możemy wgrać sami ściągając odpowiednią paczkę ze strony producenta.
Odbiornik Pixel King nie różni się praktycznie niczym od nadajnika. Jedna różnica to kolor szybki z przodu – jest czerwona, a druga to stopka. Tutaj jest plastikowa z gwintowanym otworem do wkręcenia bezpośrednio na statyw/uchwyt. Stopka oczywiście posiada blokadę w postaci pierścienia w celu pełnego bezpieczeństwa. Przyciski są tak rozmieszczone że żaden nie jest zasłonięty przez wsunięta lampę. Dołączona pętelka pozwala zawiesić odbiornik np. na uchwycie, kiedy wyzwalamy lampy przez gniazdo PC.


 Działanie

Zestaw przetestowałem z lampami:

  • Canon Speedlite 430 EX II
  • Yongnuo YN 565 EX
  • Yongnuo YN 460 II

Poniżej krótkie zestawienie co dział, a co nie z lampami które testowałem. Yongnuo YN 460 II to lampa manualna więc oczywiście żadnej kontroli nad nią nie ma bo być nie może. Lampa jest wyzwalana i błyska z mocą jaką na niej ustawimy ręcznie.

Co działa

  • Sterowanie lampami błyskowymi z menu aparatu – tak, można sterować wszystkimi parametrami lamp jakie znajdują się w menu. Zupełnie tak jak by lampa była na stopce
  • Kompensacja ekspozycji –  działa choć nie jest to sygnalizowane na wyświetlaczach lamp
  • Grupowanie lamp – tak, z wszystkimi lampami. Odbiorniki można ustawić w jednej z grup A, B lub C a nadajnik [A], [B], [C], [A, C], [B, C], [A, B], [A, B, C]
  • Regulacja mocy dla poszczególnych grup – tak, wszystkie lampy muszą być w trybie M. W trybie e-TTL można sterować stosunkiem mocy od 1:1 do 1:8 pomiędzy dwoma grupami A:B ale muszą to być  430 EXII. Gdy w którejś grupie jest YN 565 EX to sterowanie nie działa.
  • HSS – z C 430 EXII tak, z YN 565 EX nie (nie obsługuje). Lampy można wyzwalać z czasem krótszym niż 1/250 za pomocą gniazda PC. YN 565 EX w trybie M przez gniazdo PC oraz Yongnuo YN 460 II (przez kostkę) są wyzwalane nawet z czasem 1/8000s.
  • Wspomaganie AF – z C 430 EXII podświetlanie działa, w YN 565 EX nie.
  • Jednoczesna praca w e-TTL i M – mimo że producent twierdzi że nie działa to działa. Lampy w trybie M odpalane są z ustawioną na nich mocą i oczywiście nie ma nad nimi żadnej kontroli przez menu. System nic nie wie o ich istnieniu i nie bierze ich błysku pod uwagę przy ustalaniu ekspozycji.

Co nie działa wcale

  • Błysk na drugą kurtynę
  • Bracketing ekspozycji
  • Odpalanie wszystkich kanałów jednocześnie (L1+L2+L3 na nadajniku). Wszystkie urządzenia muszą być na jednym kanale.

Generalnie wyzwalacze działają poprawnie i z godnie z przewidywaniami. Piszę generalnie bo zdarzyły mi się różne zawieszki i przycięcia. Czasem urządzenia nie mogły się nagle skomunikować i któraś lampa nie błyskała. Lekarstwem zawsze był restart przyciskiem on/off. Częstotliwość występowania oceniam na jakieś 10% a więc nie dużo. Prawdopodobnie spowodowane jest to błędami w oprogramowaniu i być może update do najnowszej wersji rozwiązał by problem. Z racji tego że urządzenie dostałem do testów nie podejmowałem tej operacji.

Nieco osobny problem to Yongnuo YN 565 EX. Na początku ta lampa w ogóle nie chciała współpracować z Pixel King. Wpięcie w odbiornik powodowało nagłe zmiany trybów, dziwne pulsowanie diod na nadajniku i odbiornikach, brak wyzwoleń i generalną zawieszkę całego zestawu. Odłożyłem więc sprawę Yongnuo na później i zająłem się testami z innymi lampami. Nagle za którąś próbą nagle wszystko zaskoczyło i działa ! Co prawda co jakiś czas znowu głupieje, ale generalnie działa. Mniej więcej 3 włączenia na 10 powodowały błędy. Zauważyłem że jak przy włączeniu lampy i odbiornika nic się nie posypało to już działało dalej bez zakłóceń. Dziwne to i nie jestem w stanie jednoznacznie wskazać winowajcy. Takie cuda na lampach Canona nigdy się nie zdarzały (co najwyżej brak błysku) choć testowałem je wielokrotnie dłużej. Z drugiej strony producent nigdzie nie obiecuje że Yongnuo YN565EX jest w pełni kompatybilne i znowu być może nowsze oprogramowanie załatwiło by sprawę.
Zauważyłem również, że przy przejściu z trybu M na e-TTL Zoom lampy jest ustawiany w pozycji M. Troszkę to wkurzające bo trzeba pamiętać o przestawieniu w menu na Auto żeby lampy „zoomowały”.
Co do samego przekazywania e-TTLu to działa bardzo dobrze, ale odnoszę wrażenia że im więcej lamp ma oświetlać scenę w pełnym automacie tym większy brak kontroli nad błyskami. Kiedy lampa stoi na statywie obok aparatu, fotografowana  scena oświetlona jest identycznie jak gdyby lampa była na sankach aparatu/podłączona kablem e-TTL. Dołączenie drugiej lampy powoduje że scena jest lekko prześwietlona, co pogłębia się jeszcze bardziej wraz z 3 lampą. Rozstawienie lamp w różnych miejscach nic nie zmienia.
Nie wiem czy jest to wina e-TTl’u Canona bo „ten typ tak ma” czy wyzwalaczy które nie do końca potrafią ogarnąć stadko lamp. E-TTL Canona to dla mnie nieprzewidywalna bestia ciężka do okiełznania, i znam z doświadczenia dwa alternatywne systemy fotograficzne od których Canon mógł by się uczyć sterowania błyskaniem. A być może za dużo sobie obiecałem i liczyłem że automatyka załatwi wszystko  Może to być również tajemnicze „nie wspiera ekspozycji otoczenia” o którym mowa na stronie dystrybutora. Na szczęście praca w grupach i korekta siły błysku załatwia sprawę.
Nadajnik z przodu posiada dużą, białą diodę do wspomagania AF. Dla dodatkowego efektu przed diodą znajduje się soczewka rozpraszająca. Dzięki temu rzucane pole świetlne jest naprawdę potężne i pokrywa cały kadr w wizjerze mojego Canona 50D. Tak skutecznego wspomagania nie ma nawet w firmowych lampach Canona.

Z Pixel King pracuje się miło i przyjemnie, szczególnie z lampami 430EXII. Sporadyczne zwieszki nie irytują tak bardzo, a brak konieczności biegania do lamp rekompensuje wszystko. Z opinii w sieci o poprzedniku wnioskuję że Pixel zrobił duży krok naprzód, szczególnie jeśli chodzi o wygodę obsługi. Możliwość aktualizacji oprogramowania sugeruje że użytkownicy nie zostaną pozostawieni sami sobie i mogą liczyć na wsparcie producenta. Pozostaje mieć tylko nadzieję że wsparcie będzie skuteczne i nie skończy się szybko.

Zasięg i skuteczność

Zasięg na otwartej przestrzeni to okolice 200 metrów. Z tej odległości skuteczność oceniam na 100% niezależnie od położenia aparatu pion/poziom. Wszystkie funkcje e-TTL są oczywiście przekazywane. W pomieszczeniu w obrębie jednego piętra mojego domu również wszystko działa jak należy. Zasięg jest więc dwa razy większy niż deklaruje producent i w zupełności wystarczający

 Podsumowanie

Pixel King to godny następca „rycerza”. Z kilku wyzwalaczy z którymi miałem do czynienia z Kingiem pracowało  mi się najprzyjemniej i najszybciej. Jak to w życiu bywa przyjemności kosztują i to nie mało… Obecnie  (październik 2011) za komplet nadajnik+odbiornik zapłacić trzeba prawie 530 zł, a za sam odbiornik prawie 300 zł. Jest to dużo, ale należy wziąć pod uwagę że poprzednik znacznie mniej wygodny w obsłudze jest tylko nieznacznie tańszy. Jeszcze ciekawiej się robi kiedy porównamy cenę Kinga z Pocket Wizardami… Co prawda Pocket Wizard to nirwana w świecie wyzwalaczy radiowych, ale cena skutecznie sprowadza na ziemię każdego fotografa, szczególnie amatora.
Jeśli ktoś chce kupić wyzwalacze z przenoszeniem automatyki wielkiego wyboru na rynku nie ma, żeby nie powiedzieć prawie żadnego. Jest Pocket Wizard, Pixel Knight (nie wiadomo jak długo), Pixel King i „firmowy” system Canona na podczerwień (z wszystkimi tego konsekwencjami). Dla amatora wybór będzie raczej oczywisty – Pixel King . Zawodowiec musi sobie odpowiedzieć na pytanie czy warto zapłacić kilka razy więcej za PW w imię legendarnej nazwy i bezsprzecznej niezawodności.
W moim prywatnym rankingu „król” w pełni zasłużył na tytuł „Pocket Wizard” dla ubogich

Test wyzwalaczy i zdjęcia produktu dzięki uprzejmości www.mega-pixel.pl
Rafał Foryś – forys.net